Stalking zazwyczaj ma twarz kogoś znajomego.

Stalking zazwyczaj ma twarz kogoś znajomego.

Stalking. Zjawisko coraz bardziej powszechne, tak naprawdę od lat trawiące nasze społeczeństwo, od niedawna znalazło swój paragraf w prawie. Moja przygoda z tą zmorą zaczęła się ponad rok temu. Zmiany w moim życiu zapoczątkowały lawinę ataków na moją osobę, mój styl życia, mój wygląd, moich znajomych, moją pracę. Z początkiem metodą prób i błędów usiłowałam dotrzeć do osoby, która wysyłała mi bardzo dobitne, nie raz uderzające w moje słabe strony sms-y z bramki internetowej. Niemniej jednak wątpliwości zawsze były, bo należę do osób, które jeżeli do samego końca nie mają czarno na białym to nie wskazują palcem. Wszak sama nie raz na własnej skórze przekonałam się, że plotka czy rzucone oszczerstwo tnie niczym broń obusieczna.

Uwierzcie, przez pierwsze kilka miesięcy stalker, rozłożył moją psychikę na drobne kawałki. Zniknęłam całkowicie z życia publicznego, co wyraźnie widać po moim blogu. Wyniszczającą siłę stalkingu nie bez powodu można porównać do zęba, który drąży próchnica. Nie czujesz nic, do momentu, w którym okazuje się, że konieczne jest leczenie kanałowe a szkody jakie zostały zrobione są nieodwracalne. To samo jest z ludzką psychiką. Niby nic takiego, niby nie wierzysz w słowa wysłane anonimowo, niby każdy ci mówi, że to nieprawda ale mimo wszystko, kawałek lodu za każdym razem trafia w Twoje serce. I ta nieustająca myśl: dlaczego ktoś mi to robi. Twój instynkt zachowawczy nakazuje ci za wszelką cenę pozostawić pozory życia, jakie wiodłeś do tej pory. Jak powiedział mi mój wieloletni przyjaciel: "jesteś mistrzynią kreowania wizerunku" i dokładnie to robiłam przez ostatnie miesiące. Im miej informacji dostarczałam mojemu oprawcy, z którym jak się okazało miałam kontakt, im bardziej pokazywałam swoje szczęście i "normalne" życie, tym więcej smsów dostawałam.

Dużo czasu mi zajęło zanim uporządkowałam w swojej głowie myśli i uodporniłam się na skierowane w moją stronę wyzwiska. Powiedzenie „ryba psuje się od głowy” nigdy nie było mi bliższe. Co ciekawe większość bliskich mi osób nie miała pojęcia, o tym, jak bardzo stalking wpłynął na mnie. Moje Ja. Bo przecież nikt z nas nie da sobie wmówić, że „jest murzynem” kiedy jego skóra ma kolor biały. Otóż moi Państwo można sobie dać wmówić wiele. Tym bardziej, że moje detektywistyczne zapędy coraz bardziej oscylowały w około jednej, niegdyś bardzo mi bliskiej osoby. Jak więc mogłam w to nie uwierzyć?

Po niemal roku czasu nękania, namówiona przez grono nielicznych osób, złożyłam zawiadomienie do prokuratury z artykułu  190a §1 kodeksu karnego: Jak stanowi art. 190a§ 1 k.k. "odpowiedzialności karnej podlega ten, kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność". Przestępstwo to, bo inaczej nazwać tego nie można, podlega karze od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Wniosek składa się dziecinnie prosto. Można iść na policje, można wysłać go pocztą lub zanieść do prokuratury rejonowej odpowiedniej dla Twojego adresu zamieszkania. Każdy z tych sposobów jest skuteczny. Pismo takie możesz napisać samemu lub poprosić kancelarię prawną, która specjalizuje się w tego typu zgłoszeniach. Podając osoby, które podejrzewasz o stalking na pewno zyskasz na czasie. Ja czekałam trzy miesiące na informacje z prokuratury ponieważ nie chciałam niczego sugerować, nikogo oskarżać.

Mój przypadek był o tyle "trudny", że smsy wysyłane były z anonimowej bramki. Jednak w tym miejscu przekaże Wam dobre wieści a Ciebie - Stalkerze - uświadomię. W Internecie NIKT nie jest anonimowy. No dobra może jakiś haker z amerykańskich filmów (chociaż w końcu zostaje on namierzony). Zawsze zostaje jakiś ślad, po którym można namierzyć tą osobę. A ponieważ zazwyczaj nie są to ludzie specjalnie zaawansowani technicznie, jeżeli by nie powiedzieć dosadniej - totalni dyletanci- to okazuje się to bardzo łatwe.

Moment, w którym dociera do Was kto stoi za miesiącami wysyłanymi sms - ami przynosi Wam niespodziewany... spokój. Mimo tego, że zazwyczaj stalking nosi twarz osoby, która była dla Was kimś ważnym. Nie zastanawiasz się już "dlaczego". Nagle wszystkie smsy tej osoby przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. W Twoich rękach spoczywa decyzja, czy toczyć walkę nadal i ukarać tą osobę za przeszło rok wylanych pomyj czy... odejść.

Nie wniosłam zarzutów przeciwko tej osobie. Poprosiłam o blokadę smsów nieautoryzowanych (to jeszcze jeden plus zgłoszenia się do prokuratury) i dziś cieszę się niczym niezmąconym spokojem. Apeluję jednak do Was, czytelnicy. Wspierajcie osoby znajdujące się w takim położeniu. Naprawdę nie jest łatwo podjąć decyzję o zawiadomieniu o przestępstwie. Paraliżujący strach na sam dźwięk słowa "prokuratura", "przestępstwo", myśl o wstydzie i konsekwencjach jakie czekają za uzewnętrznieniem się - blokuje. Dużo się mówi dziś o depresji, o #metoo. Nie chcę abyście wygłaszali mowy na temat stalkingu. Chce żebyście byli silnym oparciem tak, jak tylko potraficie, dla osób, które z tym się borykają. Bo dzięki takim osobą, dzisiaj powstał ten tekst. Dziękuję.

 

 

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*