Billy the Kid

Billy the Kid

To jest niesamowite miejsce! Jedyny przymiotnik, jaki przychodzi mi do głowy aby go opisać to NIESAMOWITE!! Absolutnie w życiu bym się do niego nie wybrała gdyby nie moja przyjaciółka Ania i szczerze Wam powiem, że popełniłabym jedno z największych głupstw! I mimo tego, że klimat Dzikiego Zachodu omijam daleko nawet na filmach ( z wyjątkiem Tarantino), nie noszę kowbojek (chociaż jeżdżę konno) i zdecydowanie nie podkochuje się w żadnym Indianinie (chociaż Ostatni Mohikanin obejrzałam jakieś milion razy)  to WESTERNLAND  jest miejscem zaczarowanym, miejscem, które każdy bez względu na upodobania musi odwiedzić, miejscem bezsprzecznie genialnym.

Andrzej, Szeryf, twórca Westernlandu dołożył wszelkich starań aby miasteczko było wiernym odwzorowaniem tych znanych nam z amerykańskich filmów. Pościągał właśnie z USA mnóstwo rekwizytów, każdy jeden tak piękny, że nie wystarczyło by Wam pamięci w komputerze aby je zmagazynować na zdjęciach. Do tego wiele z nich kryje historie, które warto posłuchać popijając dobrą whisky w towarzystwie Szeryfa. Bo towarzystwo jest zacne, podobno jak opowieści.

Miałyśmy zostać jedną noc. Góra dwie. Szczerze? Spędziłyśmy tam pół majówki, przenosząc się między przepięknymi wykończonymi western domkami. Nie myślcie sobie, że jeśli Dziki Zachód to brak wygód. Oczywiście możecie się przespać w Tipi patrząc w gwiazdy i nakrywając się skórą ze zwierza lub śpiworem ale ja tam wole wygodne łóżko, piękną łazienkę i fotel bujany na tarasie. I dokładnie to wszystko na Was czeka! Nawet zamknięta w więzieniu, gdzie spędziłam pierwszą noc - czułam się jak ważny jeniec. Ułaskawiona i przeniesiona na secesyjne salony, chłonęłam każdy, najmniejszy szczegół wnętrz. Cudo!

W samym miasteczku nie sposób się nudzić. O dzieciach możecie zapomnieć na cały dzień, szaleją jak opętane i te 6-ścio i te 15-sto letnie! Zresztą co tam dzieci, sami przywdziejecie wojenne barwy i złapiecie za łuk, strzelbę, zatańczycie line-dancing, poszukacie złota u Trapera. Naprawdę nie pamiętam kiedy tak dobrze się bawiłam, bo miejsce nie przypomina żadnego z pseudo westernowych miasteczek jakie odwiedziliście do tej pory.

Nie brakuje złocistego napoju i pajdy chleba ze smalcem oraz ogórkami. Chleb nie byle jaki, bo przywożony przez Szeryfa codziennie świeży z piekarni, która szczyci się swoimi wypiekami na zakwasach. Zapach rosołu unoszący się ze starych pieców opalanych drewnem jest czymś najcudowniejszym na świecie! I ludzie. To miejsce tworzą ludzie. Oni tym żyją, nie są wyuczonymi przebierańcami. Zarówno obsługa jak i odwiedzający to autentyczne postacie dnia codziennego, które postanowiły żyć inaczej, utożsamiając się z kulturą Dzikiego Zachodu. Na koniec zostawię Was z galerią jaką udało mi się ustrzelić podczas pobytu i jeszcze raz DUŻYMI LITERAMI NAPISZĘ: MUSICIE TAM BYĆ CHOCIAŻ RAZ!

 IMG_9951 IMG_9948 IMG_9946 IMG_9945

IMG_9929 IMG_9915 IMG_9914 IMG_9913

IMG_9911 IMG_9908 IMG_9906 IMG_9904

IMG_9901 IMG_9900 IMG_9899 IMG_9894

IMG_9892 IMG_9890 IMG_9885 IMG_9884

IMG_9883 IMG_9882 IMG_9881 IMG_9880

IMG_9862 IMG_9861 IMG_9858 IMG_9857

IMG_9856 IMG_9805 IMG_9779 IMG_9776

IMG_9774 IMG_9773 IMG_9772 IMG_9771

IMG_9770 IMG_9763 IMG_9707 IMG_9706

IMG_9705 IMG_9701 IMG_9703 IMG_9702

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*


Fatal error: Cannot use object of type WP_Query as array in /users/0031/sh209096/www/abite/abite/wp-includes/query.php on line 3965