Było sobie piwo

Było sobie piwo

Lubię jeść dobrze i ładnie. To, że Restauracja Leonardo posiada obie te cechy mogliście się przekonać czytając mój wcześniejszy wpis o kolacji fine dining w tym miejscu. Lubię też jeść z pomysłem. I tu, rzeczona restauracja sprawdza się bardzo dobrze! Ostatnia degustacja zadziwiła mnie i osoby zebrane przy stole, wprowadzając niezłą konsternację: "to tak można?".

Można! Okazuje się, że kojarzone do tej pory z barbarzyństwem piwo, karczmą i zachlanym wiedźminowskim światem może przybrać eleganckie formy a na dodatek być pite z kieliszka. Zwłaszcza w takiej oprawie kulinarnej! Wyobraźcie sobie, że były takie momenty podczas tej degustacji, że z otwartą (nieładnie bardzo) buzią patrzyłam na pięknego koloru płyn nalany przez kelnera i nie mogłam uwierzyć, że to piwo. Coś niesamowitego!

Kokaina. Palone kable. Podkłady kolejowe. Kompot z suszek oraz żurek z wiejską kiełbasą. Zapach słońca. To tylko część komentarzy jakie uchwyciłam podczas fine dining z piwami w Restauracja Leonardo . Skojarzenia, które padały przy stole rozbawiały nas do łez. To tylko dowód na to, że w piwie można znaleźć zdecydowanie coś więcej i warto sięgać po rzemieślnicze marki, które poszerzą Wasze horyzonty. Nawet jeżeli ktoś z Was uważa, że nie lubi piwa, może się bardzo zdziwić - podobnie jak moja osoba towarzysząca.

Prawdziwa magia jednak działa się na talerzu. Jak zwykle zaserwowane dania (np: grasica, stek czy deser) były idealnie skomponowaną symfonią! I szaleństwem zarazem. Taka przygoda kulinarna zdecydowanie przełamuje stereotypy i nudę w restauracji a w Leonardo wychodzi to na medal! Nie przegapcie kolejnej odsłony!

       

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*