Jak jedzą Włosi…? Trattoria Pergamin.

Jak jedzą Włosi…? Trattoria Pergamin.

Na pewno do syta - bo to jest uczucie, które ci towarzyszy kiedy opuszczasz Trattorie Pergamin w Krakowie. Położona przy pętli tramwajowej na Cichym Kąciku - blisko Błoni, ukryta knajpeczka z niebieskimi okiennicami, zaprasza do środka ciepłym wnętrzem widocznym przez duże okna. Moje pierwsze wrażenie - przytulnie. Zaskoczyła mnie wielkość tego miejsca - z pozoru wyglądające na małe i ciasne okazało się dużym i przestronnym wnętrzem, z trzema oddzielnymi salami i dużym barem. Na stolikach granatowo białe obrusy w kratę wywołują uśmiech na twarzy bo tak właśnie kojarzy mi się mała Italia. Jest ładnie, klimatycznie, bez narzucających się szczegółów. Plusem jest kominek w jednej sali oraz widok na piec opalany drewnem w sali głównej. Można podpatrzyć jak pizzamen przygotowuje zamówienie bo stanowisko pracy jest przeszklone. Miejsce na spotkania bez okazji, lunch w ciągu dnia lub rodzinny obiad w weekend. Zdecydowanie urzekło mnie menu. Lubię kiedy można w nim znaleźć krótkie historie, cytaty, ciekawostki. Nadaje to miejscu klimat a wybór dań staje się zabawą. W menu Trattorii Pergamin znajdziecie odpowiedź na pytanie "Jak jedzą Włosi?", dostaniecie krótką lekcję języka włoskiego oraz znajdziecie propozycje wina do danego dania. I to jest coś, co mnie spodobało się najbardziej. Na winach znam się tyle, że mogę powiedzieć czy mi smakują czy nie :)) Zazwyczaj kelner też niewiele może o winie powiedzieć oprócz tego, że najlepsze jest housowe. Dlatego ufam, że osoba układająca kartę zasięgnęła porady o tym jakie wino pasuje do risotto a jakie do polędwiczek. Umieszczenie krótkiej informacji przy daniu o pasującym do niego winie, jest dla mnie mistrzostwem świata.

 

Degustując dania z karty staraliśmy się przejść przez nią przekrojowo. Tak, aby skosztować podstawowych dań kuchni włoskiej ale też rarytasów jakie oferuje Trattoria Pergamin. Nie zmieściliśmy już deseru - musicie wybaczyć ale rozpięty guzik w moich spodniach powinien Wam powiedzieć wszystko 🙂 Na dzień dobry kelner przyniósł nam czekadełko - oliwę z oliwek ze świeżym pieczywem. Z pozoru nie wyglądając chleb jest wypiekany na miejscu, niezwykle lekki i smaczny, pochłonęliśmy go w trzy sekundy. Na przystawkę zamówiliśmy tatar z łososia oraz tradycyjne brsuchetty z pomidorem i serem mozzarella. Bruschetta podawana jest na ciepło z zapiekanym serem. Tatar pięknie podany, dobry chociaż o nieco octowym smaku, dobrze doprawiony. Zaostrzyły nasz apetyt więc idąc za ciosem zamówiliśmy zupy: Krem pomidorowy z mozzarellą i oliwą bazyliową oraz Krem ze szpinaku z grisini i szynką parmeńską. Ten ostatni mnie zmiażdżył. Genialny! Kremowy i taki puszysty, zrobiony tak, że można go jeszcze doprawić w zależności od potrzeb. Żałowałam tylko, że nie ma więcej grisini, na których zawinięta była szynka parmeńska bo całość komponowała się idealnie. Porcje są olbrzymie a ich koszt to 9 zł za krem pomidorowy i 11 za krem szpinakowy. Można zjeść i umrzeć szczęśliwym! Ochoczo przeszliśmy do dań głównych. Wybór był trudny bo miejsce oferuje makarony i ravioli domowego wyrobu. Ja zdecydowałam się na Risotto z cielęciną i kurkami. Wybraliśmy też obco brzmiącą potrawę Bistecca. Szybki research i okazuje się, że jest to najsłynniejsze z dań kuchni toskańskiej, stek o grubości co najmniej 2 cm z kością. Mój Tata byłby w siódmym niebie! Widziałam już wiele pozycji w menu o nazwie "stek" i cenie 49 zł ale pierwszy raz powiem, że warto tyle zapłacić. Stek jest olbrzymi. Dobrze oporządzony, soczysty kawał mięsa. Ciekawa byłam też risotta bo wiem, jak łatwo go schrzanić. Ryż był przesiąknięty aromatem kurek, maślany, z mięciutką cielęciną. Porcja naprawdę spora choć cenowo przyzwoita (25 zł). Jeżeli nie jecie dużo to dobrym rozwiązaniem będzie skorzystanie z oferty 1/2 porcji za 60% ceny. Nie spotkałam się z czymś takim do tej pory w restauracji a jest to fajne rozwiązanie.

 

Ukłony należą się również obsługującemu nas kelnerowi. Spokojnie czekał aż wybierzemy dania, podzieliliśmy obiad na dwie tury: przystawka i zupa, drugie i deser. Dostaliśmy wszystko po kolei, w niewielkich odstępach czasu, nie na raz ale za to równocześnie ( nie cierpię kiedy ja dostaję danie a osoba, z którą jestem czeka). Zaproponował świeże przyprawy, przyniósł butle oliwy, sprawnie usuwał brudne naczynia, odpowiadał na pytania. Mimo tłumu, bo Trattoria Pergamin w czasie lunchu jest oblegana, zostaliśmy naprawdę dobrze obsłużeni.

 

Żałuję, że naszej wizyty nie uwieńczyliśmy deserem, jednak nasze pełne brzuchy nie były w stanie pomieścić więcej. Zostawiam sobie to na następny raz, czeka na mnie kilka moich ulubionych pozycji: panna cotta waniliowa, creme brule czy tiramisu oraz ręcznie robione makarony i pizza z pieca opalanego drewnem. Zdecydowanie Trattoria Pergamin wpisała się w listę lokali, które będę polecać i do którego sama powrócę ze smakiem. A jeżeli macie ochotę na bezpretensjonalny włoski lokal, który nie zostawi pustki w Waszej kieszeni, to zapraszam na Cichy Kącik, nie zawiedziecie się.

 

Z dodatkowych plusów:

 

- parking

- udogodnienia dla dzieci, dużo miejsca na wózek, mają krzesełka, kącik zabaw, menu dla dzieci

- wi-fi

 

  • Date:15 stycznia 2013

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*


Fatal error: Cannot use object of type WP_Query as array in /users/0031/sh209096/www/abite/abite/wp-includes/query.php on line 3965