Love is in the air

Love is in the air

Czy będąc w pałacach lub zamkach zastanawiacie się nad tym, ile pracy musiał ktoś włożyć, aby nadać im obecny kształt? Ile zainwestować i nie piszę tu o kwestiach materialnych, tylko emocjonalnych – swojego czasu, zdrowia, zaangażowania by Gość taki jak Ja czy Wy mógł spędzić w nim miły czas? Siedząc na iście królewskim śniadaniu w Pałacu Romantycznym chłonęłam każdy jeden detal, doceniając kunszt eklektycznych wnętrz i stylu, w jakim został utrzymany.

Ta bajkowa posiadłość znajduje się niedaleko Torunia, w miejscowości Turzyn, która nic Wam kompletnie nie mówi. Mnie też nie mówiła. Dziś jestem szczęśliwą posiadaczką wiedzy na temat miejsca, w którym można zaszyć się z ukochanym, spędzić cudowny czas, otulić się spokojem i uciec od męczącej rzeczywistości. Przestronne pokoje i wnętrza Pałacu stwarzają komfort poruszania się po nim. Liczne przejścia, korytarze, pnące się ku piętrom schody, na końcu których można znaleźć tarasy, stają się doskonałą rozrywka na weekend we dwoje. Wybudowany w II połowie XIX wieku i zaprojektowany przez włoskiego architekta Henryka Marconi, gościł niesamowitych ludzi. Zawisza Czarny, Chopin, gen. Haller to tylko kilka nazwisk, które pozostawiły ślad w Pałacu.

Konsekwencją prac Henryka Marconiego jest zaprojektowany w stylu angielskim 16 ha park otaczający Hotel. Do Pałacu prowadzi klimatyczna Aleja Kasztanowa, na początku której znajduje się efektowna Brama Wjazdowa składająca się z dwóch filarów zwieńczonych rzeźbami turów – nawiązujących do nazwy wsi. Na terenie Parku znajdują się romantyczne stawy oraz 6 km utwardzonych alejek spacerowych. Uroku temu miejscu dodaje Zameczek ukryty wśród bogatego historycznego drzewostanu. W pobliżu znajdziemy także klimatyczny Amfiteatr, w którym w letnie dni odbywają się koncerty. Spacerowaliśmy oprószonymi śniegiem alejkami, ciesząc oczy otaczającą nas naturą. Było pięknie.

Spa znajdujące się w podziemiach Pałacu, daje chwile wytchnienia. Sauna sucha i łaźnia parowa. Mini tężnia solankowa. Łaźnia piwna. Jacuzzi, podgrzewany basen zewnętrzny i tepidarium, czyli kwintesencja rzymskiego wypoczynku – zdominują większą część dnia. Można tu odpłynąć w gabinecie podczas masażu lub zabiegów. Odpocząć i zrelaksować się w pełni tego słowa znaczeniu. Spędziliśmy tu trochę czasu, bo klimat jest iście leniwy i świetnie sprzyja błogostanowi. W doskonałych nastrojach po uczcie dla zmysłów udaliśmy się do restauracji na prawdziwą rozkosz dla kubków smakowych: kolację w restauracji Marconi.

Króluje tu kuchnia myśliwska. Tatar z jelenia rozpływał się w ustach. Czernina ze swoją nutą słodyczy królowała wśród kosztowanych przez nas dań. Swoją drogą, jeżeli ktoś z Was jeszcze nie próbował „czarnej polewki” i ma jakieś uprzedzenia, może spokojnie je porzucić. Gęsta, nieco słodkawa zupa nie przypominam żadnych z Waszych wyobrażeń. Obiecuje! Boczniaki zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Świetnie wysmażone, zbilansowane z truflowym majonezem i batatami – mistrzowskie danie. Zrazy z jelenia z sosem z Żubrówką, grzybami, kaszą pęczak i puree z buraków oraz śliwek – eksplozja smaków na języku! A na deser… beza. Uwielbiamy oboje! Zjedliśmy ze smakiem, nie zostawiając nawet okruszka. Pełne brzuchy i zrelaksowane ciała we wspaniałych pałacowych wnętrzach były pretekstem do spaceru po wieczornych korytarzach Pałacu Romantycznego…

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*