Ślinotok

Ślinotok

Tak właśnie będę taka bezpośrednia i powiem w prost: ŚLINOTOK to słowo, które w pełni oddaje mój stan kiedy chociażby zaczynam myśleć o tym miejscu. To jest silniejsze ode mnie i nie mogę tego powstrzymać! Wy lepiej też przygotujcie chusteczki.

Nie jest tajemnicą, że  Moo Moo znam i bywam. Byłam na kilku świetnie zorganizowanych warsztatach kulinarnych, byłam z Tatą i Mamą na recenzji Moo Moo Steak & Burger Club (klik), bywam prywatnie kiedy chcę zjeść i pogadać na luzie. Nie jest również tajemnicą, że uwielbiam mięso. Od dziecka zajadałam surowe mięso kiedy mama robiła sznycle, podzieliłam miłość Taty do tatara a potem do steków. Najlepiej pół surowych. A kiedy dodać jeszcze do tego wino... Ha! I tu zaczyna się wizyta w Moo Moo Steak & Wine!

 IMG_8523 IMG_8524 IMG_8518

Zabrałam ze sobą mężczyznę i chociaż wiedziałam, że uwielbia steki to jednak w momencie, kiedy poprosiłam aby do każdego z wybranego przez nas dań dopasować wino, zobaczyłam w jego oczach konsternacje. Albo raczej krzyk rozpaczy "kobieto wino do steka zamiast piwa, czyś Ty oszalała?!". Nie. I nie oszaleli też właściciele zestawiając w nazwie te dwa bogactwa kulinarne. Nic tak nie podkreśla smaku polędwicy jak wino Montepulciano Forme Rosso. I wiedzą o tym kelnerzy, którzy bez zmrużenia oka wybierali dla nas wina na pełnym spontanie.

Wnętrze utrzymane jest w podobnym, surowym klimacie co w pierwszym "Moo Moo" więc stali bywalcy nie zawiodą sowich oczu a nowi nacieszą zmysły prostotą nie atakującą ich doznań kulinarnych. Lubię kiedy wnętrze współgra  z koncepcją posiłku. Tu wszystko jest idealnie dopracowane łącznie z prezentacją na talerzu. Wielki ukłon w stronę Szefa Kuchni, za brak "ozdobników", przesadnych "wycinanek", i kiełków. Lub rukoli. Albo roszponki. Kłaniam się w pas!

IMG_8520 IMG_8519

Bo stek to jest stek! Kawałek ziemniaka ( i tu w każdej odsłonie od batata po puree) lub innego dodatku, sos i nic więcej! Genialnie zagrała tu sól i papryczka jako dekor a jednocześnie coś co pasuje idealnie i zarazem jest przyprawą. Moja medium rare sezonowana polędwica z polskiej krowy (60 zł za 200g) rozpływała się w ustach. Dodatek słodkiego batata (10 zł) i sos z masła ziołowego (5 zł) nadawały nonszalancji całemu daniu.

Mężczyźni mogą nacieszyć oczy i kubki smakowe Tomahawk stek (60 zł za 600 g) czyli sezonowany antrykot z kością, klasycznym T-bonem (65 zł za 300g) i dostojnym Porterhouse Steak (70 zł za 350g). Raj. Już wiem gdzie zabiorę mojego wujka Kangura, który odwiedza Kraków w lipcu i zawsze narzeka, że nie wiemy co to steki. A do tego zdecydowanie zaskoczę go przystawką. Bo chociaż tatar francuski w tutejszej odsłonie należy do bardzo ciekawych ( 34 zł), to niewątpliwie najlepszą grasicę z puree grzybowym (30 zł) mogę przypasować właśnie do tego miejsca. Jeżeli nie jedliście jeszcze grasicy, lub wydaje Wam się, ze jej nie zjecie, tudzież macie przekonanie, że jej nie lubicie - w Moo Moo Steak & Wine rozwiejecie wszelkie swoje wątpliwości. A jeśli jak ja, macie swój typ grasicy na kulinarnej mapie Krakowa, to najwyższy czas ją zweryfikować!

IMG_8521 IMG_8517 IMG_8522

Na deser wrzuciłam się trochę w podróż sentymentalną do Willi Decjusza, gdzie podczas festiwalu wina, jeszcze pracując jako hostessa, miałam okazję spróbować wyśmienitego porto. Również tu, w karcie, znajdziecie dwie jego odmiany i powiem Wam, że tak doskonałego zakończenia posiłku można spodziewać się tylko po ludziach, którzy kochają jeść. Kochają wino i kochają mięso. A ja kocham ich! Całym swoim mięsno-winnym sercem!

 

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*


Fatal error: Cannot use object of type WP_Query as array in /users/0031/sh209096/www/abite/abite/wp-includes/query.php on line 3965