Oda do słonego sosu karmelowego!

Oda do słonego sosu karmelowego!

Mój Wujek Kangur, mieszkający od lat 80-tych w Australii, żyje stekami. Stek na śniadanie, obiad i kolacje. Zawsze kiedy przyjeżdża do Krakowa pyta mnie: „Hanka, gdzie mogę zjeść steka?!” a potem dodaje „Tylko mnie nie otruj, jak zawsze!”. Za żadne skarby nie mogę go przekonać do naszych, rodzimych steków, ich sposobów podania czy przyrządzania. Zazwyczaj kończy się to tak, że razem z moim Tatą - drugim stekożercą - kupują plastry mięsiwa u rzeźnika, odpalają grilla i kłócą się kto lepiej i na czym lepiej je przyrządzi (grill drzewny vs gazowy). Pewnej niedzieli, w cotygodniowej rodzinnej rozmowie by Skype, postanowiłam obwieścić Wujkowi, że jak będzie u nas w wakacje zabieram go na steka. A ponieważ steki te są tak fantastycznym kulinarnym szaleństwem, będziemy je jedli w zupełnie nowym przekonaniu i w nastawieniu eksperymentalnym. Chociaż ja dziś już wiem, że są genialne!
IMG_8528 IMG_9390
Mam ostatnio farta do restauracji w Krakowie. Trafiam na świetnie prowadzone koncepty i kulinarne wariacje. Tych drugich zdecydowanie nie mogę odmówić miejscu, którym jest Sławkowska 1. Zaczęło się całkiem niewinnie i tradycyjnie. Befsztyk tatarski z polędwicy wołowej (35 zł) oraz tatar z siekanego łososia z płatkami marynowanego imbiru, kaparami i świeżym chrzanem (38 zł). Klasyka sama w sobie w obu przypadkach. Fantastycznie posiekane, z wyważonymi smakami przypraw, niczego nie brakowało. Dla mnie ten tatar trafia zdecydowanie do zestawienia TOP 10 Tatarów w Krakowie, nad którym pracuję. Zaciekawiły mnie też bliny z czerwonym kawiorem i śmietaną (28 zł). Coraz częściej się z nimi spotykam ale za każdym razem ich sposób przyrządzenia jest inny. Warto spróbować!
IMG_9391
Sławkowska 1 może się pochwalić piwem z lokalnych browarów. To naprawdę fajna sprawa nie pić sztampowego piwa jak w każdej knajpie, tylko mieć okazję posmakować innych, niszowych wyrobów piwowarskich. Zwłaszcza, że one również podkreślają smak mięsa, niemniej jak wino innych potraw. I tu właśnie zaczyna się zabawa. Steki z polskiej, sezonowanej wołowiny. Do wyboru macie dziewięć pozycji i uwierzcie, każda jedna to cholernie trudny wybór! Nutka chili, Jack Daniels, szynka parmeńska, jajko, brązowy cukier i autorki sos z wina…. Tak, tak moi Państwo to tylko część składników jakie znajdziecie w propozycjach Szefa Kuchni. I chociaż trudno było się zdecydować to stek z czarnym piemonckim aceto, ze słodkimi truskawkami, rucolą i ostrymi papryczkami (74 zł) oraz polędwica wołowa podana w sosie ze słonego karmelu z dodatkiem chili (74 zł) sprawiły, że moje podniebienie oszalało. Zwłaszcza za sprawą rzeczonego słonego karmelu. Jezu jakie to jest dobre!!! Nawet mój gość, który nie przepada za łączeniem mięsa ze słodkimi dodatkami, czy w ogóle dodatkami nie będącymi klasyką - np: stek, ziemniak i piwo haha, doznał całkowitej odmiany kulinarnej i w sumie pobiliśmy się o to, kto wyliże talerz (chociaż nie wypada w restauracji bo w domu umówmy się - zdarza się) z resztek sosu.
IMG_9393 IMG_9392
Dlatego też śmiem twierdzić, że Wujek Kangur będzie tym razem uratowany z opresji braku kulinarnych doznań ze strony steków w Krakowie i rokuje mu niezły opad szczeny! I chociaż wiem, że jego polsko-austrijaliska duma nie pozwoli mu tego przyznać, to pewnie po kryjomu będzie wracał na Sławkowską 1. Ja za to będę to robiła całkiem otwarci, bo zarówno wielkość dania, stopień wysmażenia, pyszne piwo, świetna obsługa i Szef Kuchni wariat - składają się na całkiem niezłe, kulinarne doświadczenie!

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*


Fatal error: Cannot use object of type WP_Query as array in /users/0031/sh209096/www/abite/abite/wp-includes/query.php on line 3965