Serce nie sługa.

Serce nie sługa.

Czasami po wyjściu z restauracji i moim nadmiernym entuzjazmie wywołanym zazwyczaj dobrym winem, lubię odczekać chwilę zanim napiszę Wam o kolejnym, odwiedzonym przeze mnie miejscu. Chce sprawdzić czy wino szumiało mi w głowie za bardzo i stąd te uczucia, czy jednak tydzień, dwa później emocje są nadal w Zenicie. I w przypadku tego miejsca są.

IMG_9244 19399689_1582170415126354_1298847063271498966_n

Sama nie wiem czy od gratulacji czy od wyrażania szacunku zacząć. Może od gratulacji bo będą one krótko i na temat: Kogel Mogel jako jedna z nielicznych restauracji w Krakowie utrzymała dwa komplety sztućców (nieprzerwanie od 2014 roku) przyznanych przez Michelin. Akurat moment ogłoszenia tego faktu zbiegł się z moją wizytą, dlatego tym bardziej podpatrywałam co takiego jest w tym miejscu, że kolejny rok z rzędu spodobał się tajemniczym Inspektorom.

A teraz przejdę do szacunku. Jest to kolejny lokal grupy MSHG, który miałam okazję odwiedzić i z każdym kolejnym miejscem upewniam się co do jednego: Ci ludzie wiedzą jak robić dobre gastro. I chociaż z początku podeszłam do Kogel Mogel jak do jeża - jawiło mi się to miejsce jako bubel dla turystów, to dziś z całą świadomością powiem Wam jedno: TAKIEJ polskiej kuchni nie jadłam w Krakowie jeszcze nigdy. Naprawdę chciałabym Wam powiedzieć, że miałam do czynienia z podobnym miejscem - cóż, nie miałam.

IMG_9238 IMG_9239 IMG_9240

Doskonale skrojone tradycyjne dania w niekonwencjonalnym stylu. Do tego fantastyczny dobór win i nalewek. Wnętrze proste, schludne, nietuzinkowe. Obsługa profesjonalna, wie co podaje i jak dobrać wina aby wydobyć z dania jego najlepsze walory. A kuchnia... Boże co to była za uczta!

Tatar z podwędzany z polskiej sezonowanej wołowiny, z przepiórczym żółtkiem, cebulą, ogórkiem, grzybami, szalotką z majonezem lubczykowym (39 zł) absolutnie podbił moje serce i stał się numerem jeden na mojej liście tatarów. Jeżeli jeszcze nie próbowaliście podwędzonego tatara to zróbcie to właśnie tu, w Koglu Moglu. Aromatyczny, jedwabisty, wyważony. Zupełnie różny od Pate z gęsiej wątróbki z konfiturą z fig i czarnej porzeczki, solą Maldon i tostem z chleba owocowego (28 zł), która to przystawka dosłownie eksplodowała ilością przeplatających się smaków! Porównałabym ją do festiwalu kolorów bez dwóch zdań!

IMG_9241 IMG_9242 IMG_9243

Chciało by się rzec "Serce nie sługa, nie wie co to pany..." ale niestety wie. Jest nim kaczka pieczona po polsku z jabłkami, sosem pomarańczowym i zacierkami z masła (54 zł). Z tego miejsca chciałam przeprosić moją Mamę ale Mamo! Mimo Twojej znakomitej kaczki, którą uwielbiam, ta skradła moje serce i jej będzie ono juz służyć! Chrupiąca skórka, delikatne mięso, miękkie, lekko odchodzące od kości. Sos pomarańczowy fantastycznie uzupełniający smak jabłka. Przyrzekam, mogłabym napisać wiersz na temat tej kaczki i ośmieszyć się publicznie (żaden ze mnie poeta) ale człowiek z miłości robi różne głupie rzeczy.

I chociaż smażona pierś perliczki z zapiekanką selera i puree selerowym oraz sosem truflowym (46 zł) również zasługuje przynajmniej na jakiś limeryk, to wolę pisać wiersze i peany pochwalne a Wam powiedzieć: ZAMÓWCIE KACZKĘ KONIECZNIE!

Na deser miejsca nie starczyło, chociaż bardzo chciałam spróbować tytułowego Kogla-Mogla. Zajadałam się nim w dzieciństwie. Kto by pomyślał, że (piii cenzura) lat później będę zajadać się w Kogel-Mogel jedną z lepszych kuchni polskich w nowoczesnej odsłonie. Życie.

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*


Fatal error: Cannot use object of type WP_Query as array in /users/0031/sh209096/www/abite/abite/wp-includes/query.php on line 3965