Słońce z Bejrutu

Słońce z Bejrutu

Jaki to był przyjemny wieczór. Siedziałam w Bejrucie na dachu jednej z libańskich restauracji. Czuć było jeszcze dzienny skwar ale o dziwo zawiewał wiatr. Ubrana byłam w długą zwiewną sukienkę. To był jeden z tych wyjazdów, o których się mówi, że kształcą. Przed wyjazdem w Warszawie pobierałam nauki zachowania w tym, wydającym się groźnym dla kobiety Państwie. Wyjazd był biznesowy, wprowadzaliśmy na rynek produkt, skierowany dla Kobiet. W tym wydającym się "ciasnym" umysłowo Państwie znalazłam się w stolicy smaków, przepychu i imprez!

Całkowicie zmieniło to mój światopogląd. Ani przez moment nie odczułam tego, że jestem Kobietą w jakiś rażący mnie sposób a tym bardziej, że Europejką. Przeżyłam jedną z najlepszych imprez w Buddha Bar  a kulinarnie  - oszalałam. Kolory, kompozycje, smaki. Taka wesoła, słoneczna kuchnia. Nie uwierzycie ale zwariowałam na punkcie sałatki z pietruszki - KOSMOS. O pastach typu hummus czy Fava.

Euforię podobną przeżyłam potem we Wrocławiu kiedy znajomi otworzyli Jaffe - kuchnię co prawda izraelska ale niemniej warta polecenia. Nasza Hamsa również w soim czasie była moim ulubionym wspomnieniem tamtego wyjazdu. Do teraz. Niewątpliwie Amfora Restaurant & Cocktail Bar w Katowicach obudził moje wspomnienia z tamtego wyjazdu, które są tak żywe, że pozwoliły mi na napisanie wstępu do tej recenzji.

Wszystko, absolutnie wszystko jest tam jak na Bliskim Wschodzie. Nowoczesny wystrój z odważnymi kolorami ale gustowny i nadającym nutkę przepychu. Kompozycje kulinarne to klasyka gatunku ale z tak cudownie wyważonymi smakami, że aż dziw bierze jak zbliżone były do tych, w których miałam okazję się rozsmakować będąc w Bejrucie. Z tego wyjazdu pamiętam również, że w każdym miejscu, w którym jadłam towarzyszyły mi nie wino i nie piwo a drinki. I w Amfora Restaurant & Cocktail Bar jest to dokładnie przeniesione i genialnie skomponowane we własne, autorskie koktajle (np: Gin z lawendą - mega!).

Nie będę Wam pisać co jadłam bo nie ważne co zamówicie (ja standardowo przekrojowo przeszłam przez kartę więc prawie wszystko haha), tam po prostu zgadza się każda jedna potrawa.  Co więcej, już dziś wiem, że pomimo iż to Katowice (jetem z Krakowa jakby ktoś pominął ten wątek) dla mnie po prostu ta restauracja weszła w top, które odwiedzam niezależnie od odległości. Dziś wsiąść w samochód i zjeść na Kazimierzu czy w Katowicach - dla mnie jedna droga. Nie mają dla mnie znaczenia kilometry, jeżeli chce wybrać coś wyjątkowego. I każdemu z Was, będących w okolicach o samych Kato już nie wspominając, obowiązkowo polecam jako jedną z fantastyczniejszych podróży kulinarnych.

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*