Styl życia.

Styl życia.

Długo myślałam nad tą recenzją. Dzieje się tak wtedy, kiedy sama nie wiem od czego zacząć i o czym Wam opowiedzieć. Czy o miejscu na ulicy Dolnych Młynów jako takim - bo jest fantastyczną alternatywą dla Kazimierza czy Forum. Czy o fantastycznych daniach kuchni wegańskiej, jakie miałam ostatnio okazję próbować, czy o okazji jaka temu towarzyszyła. Wszystkie te trzy składniki wrzucone do kotła, złożyły się na wieczór idealny i fantastycznie zaserwowany klimat.

IMG_3904 IMG_3906

Wybrałam Veganic głównie ze względu na moje przyjaciółki. Obie preferują zdrowy styl życia, zwracają uwagę na to co jedzą. Gdyby porównać do edukacji nasze zorientowanie na zdrowe jedzenie to można powiedzieć, że Ania ma wykształcenie wyższe, Gizela właśnie zaczęła studia a ja... no cóż, ja dopiero poznałam alfabet. Możecie sobie zatem wyobrazić jak trudno jest posadzić takie trzy osobowości przy jednym stole. Ja lubię mięso, smażone i pieczone rzeczy ale ponieważ trzymam się racjonalnego żywienia to jedzenie musi być zdrowe. Nie mam za to żadnych jazd typu bez glutenu, nie pszenica czy jeszcze jakieś tam inne - jak Gizela. Ania za to je wszystko bez wszystkiego. Jej poziom wiedzy mnie przeraża i fascynuje za jednym razem. Ostatnio dosłownie "zagięła mnie" mówiąc, że nie będzie jadła kilku rzeczy z warzyw (m.in pomidory), na co ja otworzyłam oczy i zapytałam "no to co ty będziesz jeść?!?" a ona spokojnie odrzekła: "Ania jest ponad 200 różnych warzyw, to, że znamy tylko kilka podstawowych, bo na nich nas wychowano, nie znaczy, że nie znajdę innych, ciekawszych". I właściwie ten tekst zainspirował mnie do wybrania Veganica.

IMG_3899 IMG_3902

Ja wiem, że teraz jest modny jarmuż i topinambur (a może już nie? nie wiem, nie mam TV, więc nie wiem co teraz lansują kulinarne programy) i w ogóle rzucanie mało zidentyfikowanych nazw zazwyczaj warzyw. Jeżeli tak, jak ja czujecie głód wiedzy i dobrego jedzenia to Veganic jest idealnym miejscem do tego aby wejść w świat warzyw i roślin. Zacznijmy od tego, że w karcie każda z nas znalazła coś dla siebie i to bez większych problemów, raczej z pewną przewagą stwierdzeń "o kurcze jeszcze to bym zjadła". Pieczony słonecznik bulwiasty (topinambur inaczej haha) z puree z dyni i jabłkiem (17 zł) był najlepiej zrobionym jaki jadłam do tej pory. Hasło, które padało najczęściej nad naszymi talerzami brzmiało "jak oni to zrobili?". Nie wiem jak zrobili, że słonecznik był grillowany, chrupiący i miękki jednocześnie ale faktycznie smak był niepowtarzalny.

IMG_3903 IMG_3901

Moje racjonalne żywienie pozwala zjeść wiele ale nie ukrywam, że dobrze znać zamienniki. Np: frytki. Kocham frytki. I ciesze się, że w Veganicu znalazłam alternatywę dla tych niezbyt zdrowych a mianowicie frytki z polenty kukurydzianej (12 zł). Ha! A co to? No też nie wiedziałam ale smakowało bardzo dobrze a na dodatek podobno polenta oczyszcza z toksyn, wpływa na odporność, zdrowe oczy i jest bezglutenowa. Absolutnym hitem stołu był krem z kopru włoskiego i gruszki (14 zł). Tym daniem, kucharze rozkochali nas w sobie bezapelacyjnie. Normalnie nie przepadam za smakiem kopru włoskiego ale w połączeniu z gruszką i prażonymi migdałami okazał się wieścią kulinarną, którą szerze wśród napotkanych ludzi. Trochę to dziwnie wygląda kiedy drugim wypowiedzianym przeze mnie zdaniem poza "dzień dobry, co tam?" jest: "a jadłeś krem z kopru włoskiego z gruszką kiedyś?".

IMG_3905 18056920_423925391298974_5987294101686105518_n

Sałatka z pieczonych warzyw (25 zł) mogłaby spokojnie robić za danie główne i nad tym daniem również padło zdumiewające "jak oni to robią?". Mój sceptyczny widelec (jeśli o sałatki chodzi, kto mnie zna ten wie, że dla mnie sałatka mogła by nie istnieć) miło się rozczarował i co więcej, nagle okazało się, że warzywa i sałatki to coś fajnego! Bez przesady, nie zostałam nagle sałatkożercą. Zamówiłam sobie kotlet z boczniaka na pietruszkowym puree ze skorzonerą i dymką (28 zł). Jeju jeju jakie to było pyszniutkie. Uwielbiam w ten sposób podane grzyby (za którymi też generalnie nie przepadam haha). Danie sycące, pietruszkowe puree super, nowe fajne słowo: SKORZONERA (sprawdziłam w Google, nie czarujmy się, że wiedziałam co to jest) lub co lepiej brzmi WĘŻYMORD CZARNY. Ha! Można porzucać hasłami? Można ale co więcej w Veganicu można po prostu dobrze zjeść.

No dobra, przyznam się Wam, że fajnie tam jest. Już bez tego lekkiego sarkazmu (mam nadzieję, że wyczuliście go w tekście) powiem Wam, że jeżeli trzy wariatki wyszły najedzone, bogatsze o nowe doznania i nową wiedzę kulinarną to znaczy, że miejsce warte odwiedzenia. Zwłaszcza, że zgodziłyśmy się z tym, że Veganic wszedł do naszej top 3 restauracji, w której jesz i nie brakuje ci mięsa.

Restauracja Veganic

ul. Dolnych Młynów 10

Kraków

START

  • Nazwa recenzowanego produktu, przedmiotu, miejsca.:Restauracja Veganic
  • Date:2017.04.28
  • Launch Project

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*


Fatal error: Cannot use object of type WP_Query as array in /users/0031/sh209096/www/abite/abite/wp-includes/query.php on line 3965