Turysta we własnym mieście

Turysta we własnym mieście

No tak, faktem jest, że do kuchni azjatyckich namawiać mnie nie trzeba. Właściwie zapytana o ulubioną kuchnię, prawie nigdy nie mówię, że jest to właśnie ta, ale kiedy mam "zachciankę" na jedzenie i mam gdzieś iść zjeść całkiem prywatnie i po cichu, nie wystawiając na światło dzienne każdego kęsa jaki spożywam to prawie zawsze jest to kuchnia azjatycka. Z mojego trzy miesięcznego pobytu w Tokyo zapamiętałam trzy rzeczy: najdroższe pomidory na świecie, kwitnące wiśnie i ryżowe kanapki zwane Onigri. Bardzo żałuje, że nie miałam wtedy okazji zjeść świadomie Ramen czy Udon i dziś kwiecistym porównaniem zaprezentować Wam tą kuchnię w naszej rodzimej odsłonie.No nie mogę, dlatego tym bardziej cieszy mnie, kiedy za sterami restauracji stoi człowiek z tamtego świata, tamtej kultury i z tym właśnie smakiem w potrawach.

Ruru Udon na Karmelickiej. Kiedy pierwszy raz powiedziałam Osobie mojej Towarzyszącej, że idziemy na Udon padło pytanie "co to jest?". I pada często a zaraz potem pojawia się drugie "a czym się różni od Ramen?". I dobrze, bo pytać trzeba a najważniejsze, że trzeba iść zjeść i to właśnie tam! Udon to azjatycki (japoński) makaron, gruby, ręcznie robiony (must be!!) zalany bulionem (ale nie tak, jak nasz rosół), który może być w różnych smakach i odsłonach. Co ważne, tu nie bulion a makaron gra pierwsze skrzypce. Bulion ma za zadanie podkreślić jego walory i nadać smaku - w zależności czy jesteście wegetarianami czy mięsożercami - każdy może wybrać zestaw dla siebie.

Mnie najlepiej zasmakował set z sosem sezamowym (29 zł) - genialnie wyczuwalny smak orzechów i sezamu, do tego dorzuciłam kurczaka smażonego po japońsku i całość stanowiła danie absolutnie skończone i idealne: makaron, bulion i rosół. Czad! Set z sosem sojowym i krewetkami w tempurze (25 zł), wspaniałymi dodatkami to druga opcja, na jaką się zdecydowałyśmy. Do wyboru jest również bulion ostrym curry, wegetariański, rybny - uwierzcie to jest jedno z tych miejsc, w których odmienne gusta znajdą coś dla siebie.

Do tego Udonu genialnie smakuje białe wino. Tak! Bulion makaron i wino w japońskim wydaniu daje niepowtarzalne smakowe doznania, o czym przekonała się Asia nie kryjąc swojego zachwytu tą kuchnią. Ja też nie kryje i wręcz namawiam Was, zwłaszcza przy tej słabej, deszczowej pogodzie na romans z Udon w Ruru Udon. Sam lokal jest totalnie nie zobowiązujący, można do niego wpaść na chwilę lub zasiedzieć się rodzinnie. Można posiedzieć i poczuć się jak turysta we własnym mieście, bo przez lokal przewijają się tłumy Azjatów celebrujący wspólne chwile nad miską Udon.

W tej kuchni urzeka mnie również to, że większość dań wygląda jak dzieła sztuki. One są tak ładne, tak pięknie podane, ułożone, barwne i pełne tekstur, że również oczy nie mogą się najeść! Wyskoczcie do Ruru Udon na lunch. Na kolacje, na przekąskę. Zasmakujcie w setach noodle lub w samym udonie, przenieście się na chwilę w trochę inny świat. Świat ręcznie robionego makaronu, miękkiego, grubego zalanego aromatycznym bulionem.

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*