Umarły Poeta

Umarły Poeta

To wyjątkowo nie będzie recenzja o jedzeniu, chociaż jest to restauracja. A i smaki się zgadzają. W kuchni króluje Brytyjczyk  i muszę Wam powiedzieć, że pierwszy raz zgłupiałam jeśli o jedzenie chodzi. Bo kuchnia niby polska a z angielskim akcentem. No szok. Niemniej jednak nie o tym chciałam się rozwodzić, bo w sumie to końcówka karty była i Właścicielka podkreślała, że zaprasza na nową. Pójdę. Teraz opowiem Wam dlaczego.

Kiedy byłam młodym, zbuntowanym dzieciakiem, wkurzało mnie, że w tym Krakowie to tylko poeci. Poeci na każdym rogu, na dodatek umarli. Ignorowałam zupełnie Piwnicę Pod Baranami, wywracałam oczy na widok plakatów o kolejnym wernisażu i omijałam szerokim łukiem wszelkie spotkania literackie. Co prawda żyłam z pisania felietonów i tak też dorabiałam do kieszonkowego ale na tym mój zew kultury się kończył. Przez długie lata wychowywałam się w przeświadczeniu, że w tym Krakowie to nic się nie dzieje, tylko poeci, wiersze i rozmowy o sztuce. Potem z wiekiem człowiek liznął trochę świata, w Krakowie świat też się nagle pojawił i jakoś ten balans pomiędzy umarłymi poetami a współczesnymi twórcami się wyrównał.

Podobnie miałam z ulicą Szeroką w Krakowie. Kurczę no kto się tam zapuszcza i po co? Ta część Kazimierza nadal jest jakby oderwana od całej reszty, nie wiem czy to tylko ja tak mam czy Wy też ale kurczę.. z jednej strony nic się tam nie zmieniło i śmierdzi stęchlizną, a w niektóre zaułki to strach się zapuścić. Niczym w latach dziewięćdziesiątych (tak, tak taka stara jestem pamiętam Kazimierz z tych lat). Z drugiej knajpa na knajpie, żydowskim menu pogania, turysta na turyście, naganiacze i stragany z ogródków. No dramat. I tu nagle mi mówią, że mam iść do Restart Szeroka bo wśród wszystkich pyszałkowatych szyldów jest sobie od takie Bistro.

Kiedy weszłam do środka nie wiedziałam czy to jest galeria i pomyliłam drzwi, czy w ogóle nie w tym miejscu się je. Ładnie w środku, tak artystycznie. Sofy w różnych kolorach, poduchy i rzeźby. A do tego obrazy na ścianach, jak na wystawie. Wnętrze tak optymistyczne, że nijak nie pasujące do żydowskich na "łososiowo" pomalowanych kamienic. I samo miejsce też urwało się z choinki. Człowiek siedzi sobie z przyjaciółką a tu nagle konkurs poetycki. "No nie" - myślę i dodaje na głos "karma wraca". Tymczasem między humusem a rybką i frytkami, konkurs zrobił się tak ciekawy, że nie dość, że obstawiałyśmy swoich faworytów to jeszcze emocje nami targały gdy nasz osąd nie zgadzał się z jury.

Przypomniał mi się film "Stowarzyszenie umarłych poetów". Aż chciało się wejść na stół by wyrazić swój podziw dla osób tworzących Restart Szeroka. Zwariowanych, barwnych i mimo, że Kraków z czasów "umarłych poetów" promujący, to zasługujących na miano naprawdę nowej gastronomii w Krakowie!

 

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*