Żal mi tamtych nocy i dni

Żal mi tamtych nocy i dni

Opowiadałam Wam już o różnych miejscach. Zazwyczaj są one pełne przygód, śmiechu, krajobrazów lub rodzinnych klimatów. Tym razem znalazłam się w enklawie, którą mogę określić jako najromantyczniejszą w jakiej byłam do tej pory. Wchodząc do Villa Toscana Boutique masz wrażenie, że włączył się tryb slow motion. Otulają cię zapachy kojącej lawendy, zwalniając bicie twojego serca i przepływającą krew. Spokój.

Co za miejsce! Ta niepozorna willa skrywa 9 przestronnych, pięknie urządzonych apartamentów. Kino. Saunę. Bawialnię. Salonik gier i biblioteczkę. I kuchnie! Serce domu. Dawno nie jadłam tak pysznej, włoskiej kuchni. Właściwie od czasów La Zagara Specialità Italiane, która postawiła wysoko poprzeczkę, boje się „włoskich klimatów” bo jak raz zasmakowałeś prawdziwych to już ciężko zgodzić się na podróbki. Tu absolutnie, z całym przekonaniem mówię, że kuchnia jest pyszna i taka prawdziwa. Nie jadłam lepszego makaronu szałwiowego a Osoba Towarzysząca nie jedząca krewetek... zjadła tez moje. Zakochałam się w nich po uszy!

"Pada"- mówili. "Co będziesz robić w tych górach" - mówili. "Po co jechać jak deszcz" - mówili. Tym wszystkim z przyjemnością oznajmiam, że Villa Toscana Boutique to miejsce, do którego jak wejdziesz, to nie chcesz wyjść. I nie potrzebna ci pogoda ani ta na zewnątrz ani ducha. Dlaczego? Bo tu znajdziesz wszystko co trzeba by rozpieścić siebie. Przede wszystkim z powodu ilości i możliwości zajęcia czasu jakie Villa oferuje. Od przytulnych, przestronnych pokojów, w których z przyjemnością na dzień dobry jesz śniadanie (podane nawet do łóżka), po kąpiele w aromatycznych olejkach i seansy saunowe, w których zmysły można rozpieścić do granic możliwości. Ilość książek i gier może zająć czas na cały dzień a uginające się półki od filmów - również całą noc. W przytulnym kinie (tak, prawdziwym kinie), z winem w ręce oglądałam komedię romantyczną i myślałam, jak dawno nie miałam takiego czasu dla siebie. Cieszyłam się, że już od dawna nie słucham tych co "mówili".

Pisząc dla Was o Villa Toscana Boutique robię się głodna. Możecie zapomnieć o okolicznych knajpach i góralskich oscypkach (chyba, że do wina w kinie). Raz zjedzona tu kolacja zapada w pamięć i szczerze mówiąc wraca się do restauracji w podskokach i z lekkim podnieceniem, czym dzisiaj kuchnia nas ugości. Jakie smaki trafią na stół, co nowego odkryje przecież w tak dobrze nam znanej kuchni włoskiej. Kuchni włoskiej? Zapytacie. W górach? Tak! Pasją właścicieli jest właśnie ten kawałek świata i odkrywają go dla was w sposób inny - chociażby dzięki stuletnim przepisom od toskańskich Babć, które zostały zebrane w przepiękną, unikatową książkę kucharską. Wyczucie smaku i ta lekkość podania zwaliły mnie kulinarnie z nóg.

Żal mi tamtych nocy i dni. Że tak krótko, że za mało. Dobrze, że mogę je uwiecznić tym wpisem. Będę wracać. Nie! Będę tam uciekać od zgiełku świata, do tego cudownego zwolnionego tempa i slow life w góralskim wydaniu!

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*