Pasztet – mój as w rękawie

Pasztet – mój as w rękawie

To jest mój świąteczny as! Nie tylko bożonarodzeniowy ale i wielkanocny. W Świętach najbardziej lubię śniadania w naszym domu. Są tradycją odkąd pamiętam. Jak jeszcze byłam mała to w szlafrokach siadaliśmy do stołu i zjadaliśmy wszystkie pyszności: szynkę i schab pieczone przez moją mamę, sałatkę jarzynową i oczywiście pasztet. Nauczyłam się go robić i teraz na mnie spoczywa tradycja wypiekania go na świąteczne śniadania. Macie dzień z głowy bo pasztet jest czasochłonny ale mówię Wam - to będzie także Wasz as!

 

0,80 dkg mięsa wieprzowego (karkówka, biodrówka, od szynki)

0,50 dkg podgardla wieprzowego, boczku surowego

0,80 dkg wątroby wieprzowej,

0,05 dkg słoniny surowej i boczku wędzonego

Marchewka, pietruszka, cebula,

Ziele angielskie, listek laurowy, gałka muszkatołowa mielona, rozmaryn

Bułka czerstwa

3-4 grzybki namoczone

1 duży kieliszek koniaku ( mnie jak ponosi fantazja to leję np: whisky albo herbową gorzką, może być też brandy)

Sól, pieprz, wegeta do smaku

4 jaja

Mięso podgardle z warzywami (bez cebuli) grzybami gotuję, pod koniec gotowania solę i dodaję wegety - gotuję do miękkości. Cebulę duszę na maśle. Wątrobę lekko smaże na maśle, ale żeby nie była krwista. Bułkę moczę w rosole z gotowania. Wszystko miele w maszynce na drobnych oczkach 2-3 razy. Dodaje przyprawy do smaku - powinien być wyrazisty, jaja, koniak dokładnie mieszam.  Foremki smaruje tłuszczem. Wykładam cienkimi plastrami boczku wędzonego lub słoniną. Napełniam  farszem ¾ formy. Piekę w temperaturze 180-190 stopni aż zacznie odstawać od brzegów, wrośnie i powierzchnia będzie chrupiąca. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i pozostawić pasztet w piekarniku przez około pół godziny. Nie żałujcie przypraw, farsz surowy ma Wam smakować. Ma być wyrazisty, bawcie się smakiem, jeżeli brakuje Wam czegoś co Waszym zdaniem by pasowało - dodajcie to. Ja za każdym razem coś urozmaicam, co przyprawia mojego Tatę o zawał serca. Ostatnio jak mu powiedziałam, że dodałam rozmarynu to omal nie osiwiał całkiem ale przyznał, że jest pyszny. W tym roku chyba zaszaleje z jałowcem :))

 

 

 

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*