Atelie Amaro* – marzenia się spełniają!

Atelie Amaro* – marzenia się spełniają!

Niewiarygodne jak długo głowiłam się nad tym tekstem. Moje marzenie spełniło się we wrześniu, po latach ciągłego zamiaru aby odwiedzić to miejsce. Sama nie wiem dlaczego tyle to trwało, nie jest to kwestia kasy, towarzystwa czy braku czasu. Chyba po prostu w życiu nic nie dzieje się przez przypadek, chociaż ta wizyta taka właśnie była.

To był taki wieczór w Warszawie trochę jak z bajki o rybce i trzech życzeniach.  Jednym z nich była właśnie ta kolacja. I jeszcze raz okazało się, że "z kim przystajesz..." ten otwiera drzwi niemożliwe. Gdybym miała Wam opowiedzieć tą historię od początku, to nie wiem czy byście w nią uwierzyli. Ja do dziś myślę sobie, że poprzedni rok był tak popieprzony, że rzeczy, które mi się przytrafiły zaliczają się do tych, które wykraczają poza jakąkolwiek percepcję poznawczą mieszcząca się w normach ludzkich.

O gustach się nie dyskutuje i ta recenzja nie będzie na temat kuchni. Szczerze? Nie śmiałabym. Chociaż jeżeli zapytacie mnie to subiektywnie: tak, było niesamowicie, koncepcja kuchni w której "natura spotyka się z nauką" jest genialna, stworzony 52 tygodniowy Kalendarz Natury godny podziwu a momenty cudowne. Ten tekst będzie o dumie. Każdy jeden szczegół, detal w tym miejscu jest jak dobrze naoliwiona maszyna. Wnętrze proste i surowe  ale to na jego tle wyróżnia się  podany talerz, szklanka, sztuciec. Koncepcja jaka stworzona jest przez kuchnię to dzieła sztuki, artystyczne wyrażenie duszy. Dumna jestem, że proste polskie składniki mogą się tak prezentować w kuchni. Dumna jestem z tego, że Wojciech Modest Amaro wstał pewnego dnia i stwierdził, że zawalczy o gwiazdkę prestiżowego przewodnika Michelin , cokolwiek by o tym przewodniku nie sądzić. Jest i My też w nim jesteśmy. A przede wszystkim duma mnie rozpiera kiedy okazuje się, że praca na sali może być: bezszelestna, płynna, pozbawiona fochów, miła, pomocna, profesjonalna, posiadająca wiedzę absolutną o tym, co jest serwowane, przyjazna, zdystansowana, akuratna a do tego "czytająca w myślach".

I teraz Ty bywalcu restauracji zastanów się, ile z tych przymiotników wypisanych wyżej doświadczyłeś, a Ty właścicielu restauracji posyp głowę popiołem i wymień te, które można znaleźć u Ciebie. No właśnie. I to jest kolejny powód, dla którego warto odwiedzić to miejsce ale przede wszystkim mieć dla niego podziw. Czy gwiazdka do tego zobowiązuje? Bez dwóch zdań. Czy trzeba gwiazdki aby walczyć o taką obsługę i standardy? Nie. Patrzyłam na obsługę jak zahipnotyzowana, bo po latach pracy w gastronomii, zmaganiu się z jej zapleczem ale też odwiedzaniem wielu miejsc w ramach pasji okazało się, że się da! Znalazłam takie, w którym Ty, jako klient nie odczuwasz brudów ze zmywaka. Nie sądziłam, że jest to możliwe.

Ktoś mnie zapytał, czy nie uważam, że to po prostu lokal z koncepcją marketingową na jedzenie. TAK!! I to świetną! I dlaczego miało to by być na jego minus? Dla każdego blogera kulinarnego, czy pasjonata gastronomii, nie mówiąc już o restauratorze, Atelier Amaro* jest w mojej opinii absolutnym "must see". Powiem więcej: dla każdej osoby mieszkającej w Polsce powinien być to narodowy obowiązek odwiedzenie tego miejsca. Tak, będę właśnie tak kontrowersyjna i mimo tego "hejtu" panującego wszem i wobec powiem: MUSISZ IŚĆ TAM ZJEŚĆ.

Zaraz usłyszę, że drogo (nie znoszę tego stwierdzenia), że mało, że dziwacznie... więc sparafrazuje klasyka i powiem "nie chce mi się z Wami na ten temat gadać". Czy stać mnie na to aby jeść często w Atelier Amaro* - NIE. Czy mam zdanie na temat plotek i programów TV o Wojciechu Amaro? - Nie mam TV a z plotek czytam tylko Pudelek.pl Czy gdyby było mnie stać, jadła bym często w Atelier Amaro* - NIE. Jednak zabrałabym każdą bliską mi osobę, rodzinę, przyjaciela, znajomego aby mógł tam zjeść i zobaczyć, co znaczy dobrze skrojona, ciężko wypracowana, ŚWIATOWA gastronomia w Polsce. Czy słusznie czeka się tyle tygodni na rezerwacje i czy warto? ABSOLUTNIE TAK.

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*