Hejt.

Hejt.

To nie będzie tekst o hejterach. To jest tekst o lękach. Łatwo jest wylać hejt. Większość z Was myśli, że nie można na to nic poradzić. Można. Począwszy od prostych narzędzi, które dają nam social media (teraz każdy z Was sprawdza swoje możliwości w polityce prywatności :>), przez podjęcie odpowiednich kroków w aplikacji (zgłaszamy konto, zgłaszamy komentarze etc), po rozwiązania prawne, które są jak bułka z masłem a o tym wspominam Wam we wpisie odnośnie do mojego przeżycia zjawiska stalkingu. Celowo użyłam słowa "przeżycie", bo to, jak taka sytuacja pierze ci mózg to chyba nic w życiu nie może się z tym równać.

Być może powiem teraz coś banalnego, coś co niby wszyscy wiedzą a jednak nie potrafią nad tym zapanować. Wszystko jest w Twojej głowie. Dopóki nie poukładasz sobie w niej wymierzonego do Ciebie ostrza hejtu - czy to anonimowego, czy nie, czy w sieci, czy w życiu codziennym – przegrasz. A z tą przegraną spada na Ciebie niczym lawina ciąg zdarzeń, których normalnie byś nie wywołał.

Lęk. Najgorsze uczucie ze wszystkich. Wpycha cię w ramiona paniki a ta usuwa grunt pod nogami. Dewastacja jaka następuję w Twoim organizmie jest nieodwracalna, strach jakim zaczynasz się karmić przysłania racjonalne podejście. Zaczynasz podejmować decyzje, których normalnie byś nie podjął, robisz się roztargniony, nerwowy, drażnią cię sprawy, na które zwyczajnie nie zwróciłbyś uwagi. I w imię czego? Frustracji, którą ktoś na Ciebie wylewa? Po co? Zacznij od tego i zastanów się kim jest ta osoba i co ona dla Ciebie znaczy? Czy jej zdanie jest ważne? Czy poznała Twoje stanowisko? Czy zna Twoją historię? Czy ubrała buty, w których chodzisz i przeszła przez ten temat? A czuje To, co Ty? Czy jeśli dzisiaj boli cię ząb, ten ból czujesz TY czy TA osoba. Co ona może o tym powiedzieć? Kim ona jest w Twoim życiu abyś pozwalał jej na zburzenie Twojego spokoju? Czy naprawdę chcesz, żeby TA JEDNA CHWILA zaważyła na Twoim życiu? Będziesz o niej pamiętać za tydzień, miesiąc, pięć? Naprawdę to jest coś tak ważnego, że podważa całe Twoje „ja”. Podpowiem ci: NIE.

Następnie, zadaj sobie pytanie, kto w Twoim życiu jest ważny. I co mówi ta osoba? Czy ona ma podobne zdanie o Tobie/sytuacji? No właśnie. Tym się przejmuj i w tym źródle szukaj lustra a nie w byle kim. Jak już to opanujesz zadaj sobie pytanie czego się boisz? Jakich konsekwencji? Że ktoś powie, że jesteś „zły i niedobry”? Tyle samo usłyszysz też komentarzy, o tym, jaki to jesteś zajebisty. Że ktoś wyrazi opinię na Twój temat, ktoś inny przeczyta, inny powtórzy i Pani w sklepie przestanie ci mówić „dzień dobry”, chociaż zna cię lata i do tej pory ci mówiła, ale zwyczajnie nie ma jaj, żeby zapytać się wprost „co się stało”. Czego się boisz? Czy faktycznie TEN TEMAT, zdarzenie, sytuacja to coś, za co powinieneś się wstydzić? To jest jądro całego problemu. Jeżeli odpowiesz sobie na te pytania a potem zwyczajnie zwalczysz ten lęk sprowadzając się do „tu i teraz” - wygrasz. Wygrasz spokój, wygrasz życie, wygrasz siebie.

Na koniec pochyl się chwile nad hejtem. Zastanów się, co miał wywołać, co osiągnąć i w czym ci przeszkodzić. Czego spodziewała się osoba wyrażająca się w ten czy inny sposób. I czy chcesz jej to dać. To jest tylko odzwierciedlenie jej wnętrza. Jej zgniłego serca, spróchniałego charakteru i marnego, smutnego, nieszczęśliwego, podłego, nieudolnego życia. Życiowy nieudacznik, do którego karma wróci. To nikt więcej. A jeśli to „nikt”, to czemu dajesz jej przestrzeń w swoim życiu?

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*